poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Czego najbardziej żałują umierający" Bronnie Ware


Tytuł : „Czego najbardziej żałują umierający”
Autor: Bronnie Ware
Rok wydania : 2016
Wydawnictwo : Czarna Owca
Liczba stron : 272
Tytuł oryginału : The Five Regrets of the Dying




Pytanie bez odpowiedzi




Umieranie jest nieodłączną częścią naszego życia. Jednak w społeczeństwach anglosaskich ludzie
boją się śmierci – wypierają się jej. Człowiek umierający zostaje napiętnowany, wyobcowany. Przy śmiertelnie chorych ludziach nie potrafimy być sobą, paraliżuje nas strach. Nas przecież też to spotka, a boimy się właśnie tego czego nie znamy. W wielu krajach śmierć jest celebrowana, przy łożu umierającego gromadzą się całe rodziny a czasem i cale wioski. Ludzie świętują, tańczą bo wiedzą, ze umierający odchodzi do lepszej krainy. Książka Bronnie Ware oswaja nas ze śmiercią, pokazuje, że nie taki diabeł straszny jak go malują.


Bronnie Ware jest australijską blogerką , śpiewaczką, twórczynią tekstów piosenek, a jednocześnie paliatywną pielęgniarką. Ale opieka nad śmiertelnie chorymi ludźmi ( podobnie jak ponad 10 letni etat w banku) należy już do jej przeszłości. Ta niezwykle aktywna, można nawet rzec w gorącej wodzie kąpana kobieta w swoim życiu bardzo długo poszukiwała własnej ścieżki. Krytykowana w dzieciństwie przez rodzinę, starała im się przypodobać. Jednak praca na etacie, zajęcie jakiego oczekiwali od niej najbliżsi jej nie uszczęśliwiała. Jako młoda kobieta wprost ze słonecznej Australii poleciała na Wyspy Brytyjskie. Najpierw pracowała w barze, potem opiekowała się starszymi ludźmi. Tęsknota za rodziną i przyjaciółmi kazała jej jednak wrócić. Po powrocie odnalazła sens życia w opiece na umierającymi. Zatrudniała się również do pomocy w domach starców. Ta ekscentryczna kobieta nie miała własnego mieszkania. Jej cały dobytek mieścił się w 6 kartonowych pudłach, które woziła z miejsca na miejsce. Mieszkała w domach, które ludzie oddawali jej pod opiekę, często z braku wolnych kwater, pomieszkiwała w samochodzie, a czasem i na ulicy. Jednak po 8 latach takiego życia postanowiła się ustatkować. Wynajęła mieszkanie, poznała partnera i zaszła w ciążę.
Książka „Czego najbardziej żałują umierający” to w dużej mierze biografia samej autorki, jej osobista spowiedź oraz zbiór filozofii.

Kupując tę pozycję spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Jak sam tytuł wskazuje oczekiwałam , że dowiem się o czym myślą ludzie tuż przed śmiercią. Czego się boją czego żałują. Jak mój partner zobaczył co zamierzam czytać to mieliśmy ciekawą dyskusję. On podzielił się ze mną swoimi opiniami na temat żalów umierających ja swoimi. Powiedziałam, że dokończymy temat po przeczytaniu książki. Chcieliśmy sprawdzić kto był bliższy prawdy. Niestety. Książka to bardziej monolog wewnętrzny i zbiór filozofii autorki. Nie znajdziemy tutaj ciekawych historii z życia innych ludzi. Owszem wymieniani są z imienia jednak poznajemy ich tylko powierzchownie. Autorka opowiadając bardziej stara się nam przekazać czego sama się od nich nauczyła, niż przybliżyć nam ich smutną czy wesołą historię. Książka jest swoistą psychoanalizą własnego życia. Każda osoba , którą autorka spotykała na swojej drodze miała wpływ na jej dalsze życie. Umierający dzielili się z Bronnie tym czego żałują, a ona wyciągała z tego logiczne wnioski i uczyła się na ich błędach. Powiem, że spodziewałam się czegoś mocniejszego. Jakichś ukrytych sekretów, zbrodni, czegoś co przeciągnęło by moją uwagę i wzburzyło krew. A tak naprawdę autorka przez cały okres pracy jako pielęgniarka spotykała zwykłych szarych ludzi. Co z tego, że bogatych. Ich historie były aż do bólu nijakie. A czy lubimy czytać o ludziach nam podobnych? Czy jednak wolimy coś czego nie znamy ?

Ciężki był również język autorki. Na samym początku byłam zafascynowana. Z każdej strony biło optymizmem. Myślałam sobie „Wow to jest książka, którą powinien przeczytać każdy kto jest w dołku”. Nie jakieś tam kursy motywujące i samodoskonalące. Wystarczy jedna książka australijskiej blogerki by poczuć pozytywne wibracje. Jednak z każdą kolejną stroną było coraz gorzej. Zbyt dużo powtórzeń, zbyt wiele odnośników do filozofii wschodu, medytacji i jogi i ich wpływu na nasze życie. Niejednokrotnie autorka podkreślała, że to jest jedynie jej ścieżka życiowa i , że każdy z nas ma prawo wybrać inną jednak odczuwałam, że szanując wybory innych jednocześnie ich nie pochwala. Bo są gorsze. Człowiek, który ufa lekarzom i medycynie ma gorsze szanse na dobre życie niż ten, który medytując leczy się sam. Troszkę to dla mnie naciągane. Jeśli pozytywne myślenie, komunikacja z naszym ciałem i medytacja miały by rzeczywiście tak zbawienny wpływ na człowieka to z pewnością więcej ludzi wybierało by taki styl życia.
Powiem szczerze ostatnich 20 stron książki nie udało mi się przeczytać. Nudne, nic nie wnoszące, naciągane i troszkę naiwne były te ostatnie rozdziały.

Jednym za co dziękuję autorce to próba oswojenia człowieka ze śmiercią. Podziwiam ją, że przez 8 długich lat towarzyszyła umierającym. Sama nie wiem czy na to bym się zdobyła. Bronnie ma rację mówiąc, że boimy się śmierci. Boimy się tego co jest po niej a nie samego faktu umierania. Przytaczając przykłady spokojnie odchodzących ludzi poczułam się spokojniejsza. Czy śmierć naprawdę jest taka straszna, skoro ludzie umierają z uśmiechem na ustach?

Na tytułowe pytanie „Czego najbardziej żałują umierający” ludzie, którzy sięgną po tę książkę niestety odpowiedzi nie dostaną. Jednak jeśli ktoś lubi biografię z odrobinką psychoanalizy i filozofii to polecam jak najbardziej. Bronnie Ware ze względu na swój jakże indywidualny i niestereotypowy sposób życia jest niezwykle interesującą osobą. Czytając jej książkę myślałam sobie, że warto by było mieć taką przyjaciółkę. Książka mnie jednak nie porwała ale być może dlatego, że od początku oczekiwałam czegoś innego.