sobota, 8 sierpnia 2015

"PS Nie szukajcie mnie " Leena Parkkinen


Tytul : " PS Nie szukajcie mnie"
Autor : Leena Parkkinen
Wydawnictwo : Swiat Ksiazki
Rok wydanie : 2015
Liczba stron : 336
Tytul oryginalu : Galtbysta lanteen



Wyspa tozsamosci




Wydawcy przyzwyczaili nas, ze mowiac o literaturze skandynawskiej mamy na mysli wysmienite kryminaly w stylu Henninga Mankella. Rowniez i tym razem w opisie ksiazki pojawia sie slowo morderstwo, jednak tutaj nie sugeruje ono ksiazki kryminalnej a bardzo dobra powiesc obyczajowa z suspensem. Takie wlasnie ksiazki lubie najbardziej. Jest to moje pierwsze spotkanie z literatura finska, a co za tym idzie rowniez z sama autorka. Jednak pierwsze wrazenie jest nad wyraz pozytywne, dlatego z pewnoscia siegne po kolejne ksiazki Leeny Parkkinen. Ciekawa fabula, bogaty jezyk, wyraziste, kontrowersyjne postaci ( watek homoseksualny, ktory moze razic co wrazliwszych poprzez dosc smiale sceny erotyczne) sprawily , ze czytanie bylo prawdziwa przyjemnoscia. Rozczarowalo mnie nieco zakonczenie ksiazki jednak w ogolnym rozrachunku jestem jak najbardziej na tak.

83-letnia Karen moze powiedziec, ze w zyciu jej sie poszczescilo. Ma rodzine, pieniadze , piekny klasyczny samochod i garstke przyjaciol. Jednak pewnego dnia postanawia rzucic wszystko i wyruszyc na spotkanie z przeszloscia. Zostawia synowi kartke o tresci "Nie szukajcie mnie", wsiada w samochod i jedzie na Fetknoppen, wyspe na ktorej sie urodzila. Postanawia jeszcze raz sprobowac rozwiklac zagadke morderstwa z przeszlosci. Na wyspie zamordowana zostala jej kolezanka, Kersti, a o dokonanie zbrodni oskarzony zostal brat Karen, Sebastian. Mlody mezczyzna, nie wytrzymawszy presji napietnowania jako morderca, popelnil samobojstwo w wiezieniu, tez przed ogloszeniem wyroku. W drodze na wyspe Karen, zajezdza na stacje benzynowa gdzie jest swiadkiem napadu. Rabusiami sa mloda ciezarna kobieta, Azar i mezczyzna o imieniu Tromppa. Dzieki ukrytemu w torebce pistoletowi staruszce udaje sie udaremnic napad. Nekana wyrzutami sumienia i litoscia nam mloda, niepelnoletnia Azar postanawia jej pomoc, i zabiera ja ze soba. Obie kobiety ruszaja na wyspe, jedna by rozliczyc sie z przeszloscia druga uciekajac przez przyszloscia i zemsta jaka szykuje jest Tromppa. 

Co w ksiazce podobalo mi sie najbardziej to bohaterowie. Rzadko sie zdarza , ze sa tak wyrazisci, opisani w najmniejszych detalach, rzadko sie zdarza ze osoby w duzej mierze robiace za postaci negatwne a wrecz czarne charaktery, mozemy az tak polubic. Narracja w powiesci prowadzona jest dwutorowo. Poznajemy koleje losow Karen i Azar. Ze wzgledu na roznice wieku miedzy bohaterami oczywistym jest ze czesc dotyczaca Karen jest zdecydowanie bardziej rozwinieta, co jednak nie oznacza ze watek Azar potraktowany zostal po macoszemu. Obie postaci, z pozoru wydaje sie nic nie laczyc. Dzieli je praktycznie wszystko poczawszy od roznicy wieku a na pochodzeniu etnicznym skonczywszy. Jednak przez cala ksiazke odnosilam wrazenie, ze rownoczesnie tak samo duzo je leczy. Obie bohaterki odczuwaja potrzebe zmiany w swoim zyciu.  Rodzice Azar pochodza z Iranu, i pomimo faktu , ze dziewczyna urodzila sie w Findlanii, nigdy nie czula sie tutaj jak w domu. Podobnie rzecz sie ma z Karen. Przez cale dziecinstwo marzyla o tym by wyrwac sie z malenkiej wyspy i ruszyc na podboj swiata. Na stare lata poczula, ze wielki swiat nie jest jej domem i postanowila wrocic do korzeni. 
Ksiazka ta w duzej mierze dotyczy zagadnienia tolerancji. Czasem wprost opowiada o rasizmie z ktorym spotykamy sie w nowoczesnej Europie. Pewne podzialy nie zostaly jeszcze zasypane. Dowodzi tego np. fragment o tym, ze fajnie miec egzotyczna kolezanke, jest to trendy jednak dopuszczanie jej do tajemnic jest juz fou pax. Czasem zalowalam Azar, ktora na dobra sprawe nie potrafila odkryc swojej tozsamosci. Urodzila sie w Findlanii, cale zycie tutaj spedzily=a, tradycje jak rowniez wiara muzulmanska byly dla niej obce. Jednak , ze wzgledu na jezyk i kolor skory nigdy do konca zycia nie poczula sie w pelni Finka, nigdy nie bedzie miala wielkich migdalowych oczu i blond wlosow. Zawsze bedzie ta egzotyczna przygoda. 
Podobnie Karen , cale dziecinstwo spedzila na malutkiej wyspie gdzie kazdy sie znal. Ojciec weterynarz byl postacia , ktora nalezalo szanowac. Matka byla traktowana zgola odmiennie. Paniusia spoza wyspy, lubiaca drogie kosmetyki i dywany nigdy nie poczula ze nalezy do wyspiarskiej spolecznosci. sasiedzi nigdy jej nie zaakceptowali. Karen od najmlodszych lat patrzac na matke, sluchajac jej wiedziala ze nie pasuje do tej wyspy i jej mieszkancow. I postanowila uciec w poszukiwaniu wlasnej tozsamosci.

Jedynym minusem dla mnie bylo zakonczenie. Chcialabym dowiedziec sie jak dalej potoczyly sie losy Azar jednak autorka jakby o niej zapomniala. Ot odwalila swoja role i moze zejsc na dalszy plan. Po czesci zakonczenie bylo rowniez przewidywalne ( osobiscie juz od polowy ksiazki wiedzialam, kto stal za morderstwem Kersti ). 
Jednak w ogolnym rozliczeniu mamy wiecej plusow niz minusow. A zeby jeszcze bardziej przechylic szale dodam, ze autorce udalo sie dokonac tego co potrafia tylko nieliczni autorzy. Dzieki barwnym i niezwykle dosadnym opisom zostalam wprost przeniesiona na malenka finska wysepke i potafilam wcielic sie w bohaterow. Myslec ich myslami i odczuwac prawdziwy fizyczny bol. Malo tego nawet wrazenie chlodu bylo obecne. oj bedzie duzy rachunek za prad ;)

Moja ocena to 7/10.