sobota, 5 sierpnia 2017

"Dyskretne szaleństwo" Mindy McGinnis


 Tytuł : "Dyskretne szaleństwo"
 Autor : Mindy McGinnis
 Wydawnictwo : Wydawnictwo Kobiece
 Data wydania : 21 lipca 2017
 Liczba stron : 392
 Tytuł oryginału : A Madness So Discreet 



 Sherlock w spódnicy

Najmocniejszą stroną tej książki (brawa dla wydawnictwa) jest jej okładka, piękna, mroczna i sugestywna, czytelnik wprost nie może przejść koło niej obojętnie. Również sama nota wydawnicza sugeruje, że w nasze ręce dostała się fascynująca historia o szaleństwie, chorobach psychicznych, morderstwach. I faktycznie. Przez pierwsze 10 procent powieści byłam zauroczona. Autorka wprost z mojego słonecznego domu zabrała mnie w podróż po szpitalach psychiatrycznych, gdzie pacjenci byli niczym innym niż królikami doświadczalnymi. Jednak kiedy wraz z Grace opuściłam mury przytułku dla obłąkanych, świat który zastałam na zewnątrz okazał się rozczarowujący a nowe realia, choć nadal osadzone w czasach wiktoriańskich, zbyt bardzo przypominały zagadki kryminalistyczne Sherlocka Holmesa, choć brakowało im polotu i inwencji. 

Grace, decyzją rodziców, umieszczona zostaje w szpitalu psychiatrycznym. Jej jedynym przewinieniem było zajście w ciążę, której sprawcą był jej ojciec. Za murami jest światkiem traktowania pensjonariuszy jak bezwolnych ludzi. Stają się oni ofiarami eksperymentów, zamykani są
w izolatkach i muszą walczyć o pożywienie, gdyż racje żywnościowe nie starczają dla wszystkich. Kiedy dziewczyna trafia do celi w szpitalnych podziemiach, gdzie umieszczona została za nieposłuszeństwo, spotyka doktora Thornhollowa. Udaje mu się nakłonić mężczyznę by podstępem wydostał ją ze szpitala. Od tej pory znajduje się pod jego opieką i z Bostonu udają się do Ohio, gdzie doktor ma współpracować z policją przy tworzeniu profilów morderców i pomagać w ramach policyjnego dochodzenia. Grace, świetna obserwatorka, okazuje się wspaniałą współpracownicą. Kiedy wpadają na trop seryjnego mordercy to właśnie dzięki niej sprawy ruszają do przodu.

Jak napisałam na wstępie zdecydowanie najlepszym fragmentem był sam początek powieści. Akcja zaczyna się w murach szpitala psychiatrycznego, który ze względu na ograniczone fundusze nie jest w stanie zapewnić należytej opieki swoim pensjonariuszom. Ludzie żyją tu jak zwierzęta, walczą o jedzenie, są bici i upokarzani a system kar jest rozbudowany do granic niemożliwości. Większość lekarzy i opiekunów to ludzie bez serca, którym przyjemność sprawia znęcanie się nad słabszymi. Z tej książki (zresztą inspirowanej faktami) dowiedziałam się, że jedną z popularnych kar było owijanie chorego prześcieradłami, wypranymi we wrzątku lub zanurzonymi w lodowatej wodzie, tak by został tylko mały otwór na usta zapobiegający uduszeniu. Ofiara zostawała w takiej pozycji przez kilka godzin. Nasza bohaterka, kobieta w już widocznej ciąży, podczas "duszenia prześcieradłem" poroniła. Placówki psychiatryczne tamtych czasów był ośrodkami zamkniętymi, nikt ich nie kontrolował a informacje przenikały tylko w jedną stronę. Dla ludzi zamkniętych w środku nie było praktycznie żadnej nadziei. A zamykali tam często Bogu ducha winnych ludzi, których jedynym przewinieniem była zbytnia rozwiązłość, niepoprawne poglądy polityczne, czy błąd w sztuce lekarskiej czy sifilis. Na każdego można było coś znaleźć. Patrząc na to co się dzieje w dzisiejszych czasach minimum 50 procent społeczeństwa należało by zamknąć w pokojach bez klamek.
Oczywiście w dalszej części książki autorka pokazuje nam zupełnie odmienny świat. Inne, lepsze, bardziej "ludzkie" szpitale, gdzie pracuje wykształcona kadra lekarzy i pielęgniarek a pensjonariuszy traktuje się z szacunkiem. Mają oni ograniczoną wolność, swobodę ruchu i jedyni co poważniej chorzy pacjenci są izolowani od ogółu ze względu na kwestię bezpieczeństwa. 
Szczerze powiedziawszy nigdy nie interesowałam się obrazem szpitali psychiatrycznych w Stanach Zjednoczonych w XIX wieku, jednak informacje które wyciągnęłam z tej książki są interesujące i skłaniają do lepszego zgłębienia tematu. Autorka potrafi zainteresować, a dzięki szczególnemu stylowi i dobrej prozie w rewelacyjny sposób udaje jej się odtworzyć klimat epoki.

Skupmy się teraz na samej fabule. Początek książki opowiada o losach Grace w szpitalu psychiatrycznym co pozwala nam sądzić, że cała akcja książki będzie się toczyć w ramach tego tematu. Dlatego byłam bardzo zaskoczona kiedy już po kilkudziesięciu stronac wraz z Grace podstępem udało mi się uciec z murów przytułku. I to właśnie w tym momencie diametralnie zmienia się język i gatunek powieści. Zamiast mrocznego thrillera czy powieści psychologicznej dostajemy epokowy kryminał stylizowany na powieści o Sherlocku Holmesie. Metamorfozie ulegają nawet sami bohaterowie. W miejscu dreszczyku pojawia się humor, w miejsce szaleństwa opanowanie i rutyna, a ofiary stają się sprawcami. Długo się zastanawiałam z czym kojarzy mi się ta powieść i w końcu na to wpadłam. Oglądaliście niedoceniony polski serial z zeszłego roku "Belle Epoque"? Uważam, że motywy obu dzieł są bardzo podobne, choć oczywiście wszelki plagiat jest wykluczony.
Autorce w rewelacyjny sposób udało się ukazać mrok za murami, widziałam że doskonale czuje się w konwencji powieści z dreszczykiem, za to odniosłam wrażenie że forma kryminału nieco ją przerosła. Zagadka nie była ani interesująca ani trzymająca w napięciu. Czytając miałam wrażenie, że McGinnis poszła nieco na łatwiznę choć sama fabuła podpowiadała jej różne możliwości. Rozwiązanie zagadki, choć niezbyt oczywiste, jak dla mnie okazało się zbyt proste a fakt, że ze zwyrodnialca i zboczeńca, który powinien zawisnąć na sznurze uczynili ofiarę choroby psychicznej wprost mną wstrząsnął. 

Książka porusza jednak inne ciekawe wątki, które zwróciły mają uwagę. Akcja dzieje się w latach kiedy w Stanach zaczyna działać ruch sufrażystek, kobiet walczących o zrównanie ich w prawach z mężczyznami. Moim zdaniem były to ciekawe czasy, a sam temat walki o równość jest niezwykle interesujący. Dlatego bardzo żałuję, że autorka potraktowała go  pobieżnie. Ja wprost czekałam na więcej faktów.
Książka opowiada również o korzeniach zawodu policyjnego profilera- osoby która na prośbę służb, na podstawie dowodów zbrodni i zebranego materiału jest w stanie określić profil mordercy. Właśnie takim profilerem był nasz doktor Thornhollow. Pokochałam go. Pokochałam jego wnikliwość, inteligencję, szybkie kojarzenie faktów ale także ignorancję, sceptycyzm a nawet bezduszność. 

Nie do końca thriller, nie do końca mroczna opowieść i nie do końca o szaleństwie jednak również nie do końca zła.  To tytuł, który warto przeczytać ze względu na fakty historyczne o których opowiada oraz opis metamorfozy ludzkiej psychiki ze względu na okoliczności i środowisko zewnętrzne. Miłośnicy gotyckich powieści kryminalnych powinni być zadowoleni, Ci którzy liczą na opowieść o ciemnej stronie ludzkiej natury i powolnym nurzaniu się w szaleństwie niech się nie sugerują tytułem i poszukają innych pozycji. Autorka znana jest z powieści fantasy więc jestem w stanie wybaczyć jej drobne niedociągnięcia jako początkującej w gatunku. Wieli plus za język i styl, które dodały powieści smaku. Na pewno się skuszę na więcej. O jedno tylko proszę, o brak kontynuacji, gdyż temat Grace już został wyczerpany. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :