"Pokochać noc" Dennis Lehane

     Dennis Lehane jest autorem, którego lubię i szanuję, dlatego sięgając po tę książkę wiedziałam, że mnie nie zawiedzie. I tak też się stało. Jedyne z czym mam problem (po raz pierwszy w przypadku tego autora) to z samą klasyfikacją gatunkową tej powieści. Jeśli zechcemy przyporządkować ją do kanonu powieści obyczajowych to z pewnością należy do tych mrocznych, wywołujących dreszczyk na karku. Jeśli jednak postanowimy (podobnie jak wydawca) zaliczyć ją do thrillerów to prawdziwy znawca poczuje, że czegoś tu zabrakło : może tego przyśpieszenia pulsu, który powinnam odczuwać w przypadku tego gatunku? Momentu kiedy ręka z przerażenia sama zasłania usta? Jednak to niezdecydowanie gatunkowe paradoksalnie działa na korzyść książki i sprawia, że mamy do czynienia z opowieścią, która dzięki swojej inności wymyka się wszelkiej klasyfikacji. 

Rachel Childs, córka psycholożki i autorki poczytnego poradnika dla małżeństw,  sama dziennikarka i żona bogatego dziedzica firmy handlującej drewnem, cierpi na chorobę psychiczną, która objawia się srachem przed ludźmi i otwartymi przestrzeniami. Ta swojego rodzaju agorafobia nie pozwala młodej jeszcze dziewczynie na opuszczenie domu. Latami zamknięta w czterech ścianach własnego mieszkania, wymyka się tylko rankami do najbliższego sklepu spożywczego.
Pewnego dnia jej mąż, Brian Delacroix, postanawia zabrać Rachel na wycieczkę metrem do centrum handlowego, uważa że jest już gotowa na spotkanie tłumów. Wycieczka na miasto staje się krokiem milowym ku wyzdrowieniu. Od tej pory Rachel samotnie opuszcza mieszkanie i wędruje po Bostonie. Pewnego dnia podczas spaceru dostrzega swojego męża, który rzekomo powinien przebywać w delegacji w Londynie. Zaczyna szpiegować męża i w krótkim czasie dowiaduje się, że jej ukochany nie jest tym za kogo się podaje. 

Dla wszystkich czytelników, którzy lubią zarówno powieści obyczajowe jak i thrillery psychologiczne z elementami kryminału, nowa książka Dennisa Lehane będzie prawdziwą perełką. Zaczyna się powoli. Przez pierwsze dwieście stron autor opowiada nam o życiu Rachel Childs i jej najbliższych. Dziewczyna nigdy nie poznała swojego ojca, który opuścił rodzinę i wyjechał z miasta. Zdesperowana i zgorzkniała matka dziewczyny do końca swojego życia nie wyjawiła córce nazwiska ojca. Kiedy ta uporała się z ciężkim okresem dojrzewania, pełnym alkoholu i występków przestępczych, na własną rękę rozpoczęła poszukiwania. Jednocześnie szybko pięła się po szczeblach dziennikarskiej kariery. Wysłana na Haiti, gdzie po raz pierwszy spotkała się ze śmiercią i terrorem, doznała załamania na wizji co poskutkowało wyrzuceniem jej z pracy. 
Po rozwodzie z pierwszym mężem na ulicy spotkała dawnego znajomego, Briana Delacroix z którym połączyło ją coś więcej niż przyjaźń. I od tej pory również książka zmieniła się o 180 stopni. Akcja przyśpieszyła, fabuła nabrała rozmachu, a postacie które do tej pory wydawały nam się znajome, zdjęły maski i odsłoniły nieznane a zarazem mroczne oblicza. Ktoś kto do tej pory był okazem wrażliwości i empatii okazywał się dwulicowym potworem, który w imię pieniędzy był w stanie poświęcić swoich najbliższych. Z kolei zawodowi mordercy okazywali się kochającymi głowami rodzin, których na złą drogę sprowadziło samo życie, które jak wiadomo nie rozpieszcza. Właśnie to odwrócenie ról nadało książce cały smak. Podziwiam autora, za wytrwałość i fakt że jednym zamachem pióra zniszczył wszystko co budował przez kilkaset stron (czy nie było mu żal?). A było co budować, gdyż Lehane znany jest z tego, że wytrwale i drobiazgowo kształtuje profile psychologiczne swoich bohaterów. 

Kolejną rzeczą, która cechuje naszego autora, jest stopniowe budowanie klimatu powieści, dozowanie emocji oraz stopniowanie napięcia. Choć zaczyna się powoli, rozwija niczym powieść obyczajowa, tak od samego początku czytelnik czeka na zwrot akcji choć nie wie, w którym momencie on nastąpi. Dostajemy nikłe przesłanki, zapowiedzi zbliżającej się katastrofy. Sam fakt, że nasza autorka jest więźniem we własnym domu sprawia, że cała powieść staje się klaustrofobiczna. W tak małej przestrzeni nawet zwykłe z pozoru zdarzenia mogą się okazać wstępem do katastrofy. 
Druga połowa książki to za to prawdziwy rollercoaster (którego przedsmak dostajemy już w prologu), zaczyna się prawdziwa zabawa w kotka i myszkę i nie do końca wiemy kto jest tym złym a kto dobrym. Każdy z naszych bohaterów ma swoje małe sekrety, więc wiedzeni instynktem tracimy zaufanie do każdego. Jednak doświadczony autor świadomie i konsekwentnie buduje fabułę. Nie ma tutaj miejsca na nieścisłości, niekonsekwencję czy niedomówienia. Elementy układanki wprawną ręką są wkładane we właściwe miejsce. 
Jedynym słabszym punktem książki (słabszym ale nie słabym) jest jej zakończenie. Zbyt proste, mało melodramatyczne (a tego się spodziewałam) i troszkę nie pasujące do profilów psychologicznych naszych bohaterów, otwarte na interpretację. 

Kolejny już raz Dennis Lehane, zaserwował nam prawdziwą ucztę czytelniczą. W moje ręce trafiła książka od której nie mogłam się oderwać przez kilka wieczorów. "Pokochać noc" to wspaniały miks gatunkowy, obyczajowy thriller psychologiczny, gdzie większy nacisk położony jest na psychikę naszych bohaterów niż ich działania. To jedna z tych książek, kiedy czytelnik nie jest w stanie przewidzieć fabuły, choć autor na prawo i lewo daje nam podpowiedzi. Kiedy już obierzemy jakąś drogę okazuje się ślepą uliczką. Jest to jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie książek w 2018 i choć wiem, że na nastepną powieść Lehane będę czekać latami, to już się nie mogę doczekać. Polecam.


Tytuł : "Pokochać noc"
Autor : Dennis Lehane
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Data wydania : 6 lutego 2018
Liczba stron : 480
Tytuł oryginału : Since We Fell



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :  


 

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger