sobota, 4 lutego 2017

Claire North "Dotyk"

Tytuł : "Dotyk"
Autor: Claire North
Wydawnictwo : Świat Książki
Rok wydania : 2016
Liczba stron : 472
Tytuł oryginału : Touch 











Pociąg po Europie 



Uwielbiam książki fantasy a tematyka przeskakiwania z ciała w ciało jest mi dość bliska. Jeśli
"Dotyk" byłby pierwszą książką tego typu jaką przeczytałam zapewne odebrałabym ją zupełnie inaczej. Jednak jako koneserka widzę rzeczy jakimi są naprawdę, a ta książka jest naprawdę kiepska. Po pierwszej powieści pani North, którą byłam absolutnie zachwycona, dałam autorce duży kredyt zaufania. I ta niestety mnie zawiodła. W swoje ręce dostałam płytką powieść, raczej przewodnik po Europie niż świecie fantasy, pełną bohaterów których po prostu nie da się lubić. Co prawda nie było tak źle bym nie dobrnęła do końca jednak powiem szczerze musiałam się nieźle namęczyć by powieść nie trafiła na cmentarz niedokończonych książek. 

Kepler jest widmem, istotą która by żyć potrzebuje nosiciela. Poprzez dotyk jest w stanie wtargnąć w ciało człowieka i nim zawładnąć. Osoba ta traci świadomość na czas kiedy jego ciało zamieszkuje widmo. Traci również pamięć, ostatnią rzeczą którą pamięta są rzeczy które robiła tuż przez przejęciem ciała. 
Akcja książki rozpoczyna się w Turcji. Płatny morderca, członek organizacji Aquarius ścigającej Widma, strzela do Josephine Cebuli, ciała w którym aktualnie znajduje się Kepler. Widmowi w ostatniej chwili udaje się wniknąć w inne ciało i jest świadkiem śmierci swojej nosicielki. Zdesperowana śledzi zabójcę i wnika w jego ciało. Wraz ze swoim nosicielem, którego udaje jej się przesłuchać, przemierzają Europę w poszukiwaniu innych członków organizacji. Kepler chce się dowiedzieć dlaczego Josephine musiała zginąć, czemu zginęła Bogu ducha winna kobieta, skoro morderca wiedział , że Widmu udało się uciec? Kto stoi na czele Aquariusa? I czemu Coyle, jej prześladowca ściga inne widmo- Galileusza?

Ostatnio coś nie mam szczęścia do wybieranych przeze mnie książek, a co gorsza chyba muszę się przestać sugerować recenzjami na portalu lubimyczytać.pl oraz ich patronatami. Ale "first things first".

Kepler. Jedna z najgorszych książkowych postaci z jakimi się zetknęłam. Postać, której pomimo szczerych chęci niestety nie da się polubić. Samolubna, wyrachowana hipokrytka ( choć do końca nie wiem czy byłą to postać męska czy kobieca ale zachowam kobiecą formę ), która uważa, że wszystko wie najlepiej. Nie do końca zrozumiałam na jakiej zasadzie działała jej psychika. Z jednej strony oskarżała inne widma , że przywłaszczają sobie cudze ciała bez ich zgody i zabierają im całe życie by w momencie tuż przed śmiercią lub przy ciężkiej chorobie zostawić samych z kilkuletnią luką pamięci. Kepler w większości przypadków zawierała ze swoimi nosicielami umowy na wynajem ciała, obiecywała pieniądze lub karierę za jego udostępnienie. Jednak nie zawsze tak było. Czasem po prostu wybierała kogoś kto znajdował się w pobliżu . Przeskakiwała z ciało w ciało, bez zgody właściciela. Często narażała ciało na niebezpieczeństwo lub konsekwencje prawne. Zupełnie jej nie obchodziło to co potem się z tym człowiekiem stanie. Jak luka w pamięci wpłynie na jego dalsze życie. Ważne było tylko to, że jej się udało osiągnąć swój cel. 
Kepler lubiła studentów. Ludzi, którzy wyjeżdżają z rodzinnych stron by podjąć naukę na uniwersytecie. Takie koty z pierwszego roku najlepiej jest podrobić. Nikt ich jeszcze za dobrze nie zna więc na dobrą sprawę nikt nie zauważy zmian w ich zachowaniu jak opęta je widmo. Okropne. A najokropniejsze było tłumaczenie samej Kepler " no przecież ja chronię tych ludzi przed tym by nie stoczyli się na samo dno, by zamiast się uczyć nie wpadli w narkotyki, no i na końcu przecież mają dyplom wyższej uczelni i otwarte drzwi do kariery". Czyż to nie jest samolubne? Czy zabieranie młodym ludziom najpiękniejszych lat ich życia nie jest po prostu złe? A po drugie, na jakiej podstawie ich oceniała? Czy patrząc na kogoś z góry wiedziała, że się stoczy i wpadnie w złe towarzystwo? Czy to mamy wypisane na twarzach? 
Moim zdaniem Kepler jest po prostu tchórzem. Nie wiem jak ja bym się zachowywała na miejscu osoby, która może się stać nawet prezydentem Stanów Zjednoczonych, ale z pewnością widząc ile złego dzieje się na świecie starałabym się coś naprawić a nie tylko zmieniać ciała jak rękawiczki. Ale Kepler jest wygodnicka. Lubi tylko młode , sprawne i zdrowe ciała, które można wykorzystać. Bawi się nimi, czasem uczy jednak nie oszukujmy się wszystko to robi tylko dla własnej korzyści. A ponadto nadużywa słowa "kocham". Kepler kocha każde ciało w jakim się znajduje , pewnie wynika to z tego, że w większości przypadków wybiera tylko ludzi "cudownych". Mówi, że ściga zabójców Josephine Cebuli ponieważ ją kochała. Czy tak było naprawdę? Czy jak by kochała swoją nosicielkę to uciekała by gdzie pieprz rośnie byle tylko uratować własny tyłek? Czy nie zatrzymała by się, nawet w innym ciele, by jej pomóc? Lub chociaż potrzymać za rękę w ostatniej chwili? Chociaż to była jej winna. 

Kolejną rzeczą która wpłynęła na moją opinię o powieści, jest prawie totalny brak fabuły. Bohaterowie ( w większości jedna bohaterka) podróżują po Europie a nawet Stanach Zjednoczonych w poszukiwaniu Aquariusa. Byłoby to w porządku jeśli na ich drodze pojawiłyby się jakieś trudności. Po książce tego typu oczekuję zwrotów akcji rodem z Matrixa, pogoni i krwi. Tutaj nic takiego nie było. Dostałam dość nudnawą powieść drogi, a może nawet poradnik turystyczny. Więcej dowiedziałam się o topografii Europy z tej powieści niż z podręcznika do geografii. A obrazków z okien pociągu mam już po prostu dosyć. Szczerze powiedziawszy fragment książki, który toczył się w Paryżu , mógłby równie dobrze toczyć się w Warszawie i kompletnie nic by to nie zmieniło. Dla urozmaicenia zapewne autorka dodawała do powieści retrospekcje- opisy poprzednich żyć Kepler. Z tego właśnie można by było zrobić sens całej powieści jednak wyszło jak wyszło czyli raczej kiepsko. Oprócz Antoniny , rosyjskiej księżniczki, oraz egipskiej królowej, życia naszego Widma były raczej stereotypowe. Tam student, tutaj sprzątaczka, tutaj prostytutka, nic naprawdę ekscytującego. A mogło być tak pięknie. Czasem miałam wrażenie, że autorka albo miała ograniczony czas na napisanie książki albo ograniczoną liczbę słów. A szkoda. Wystarczyło włożyć troszkę więcej wysiłku, napisać więcej kompletnych i ciekawych życiorysów, nawet kosztem kilkudziesięciu dodatkowych stron i wszystko byłoby o niebo ciekawsze. 

Jestem zawiedziona tą powieścią. Mało ciekawe postaci, które czytelnik nienawidzi od samego początku książki. Brak zwrotów akcji i rzucający się brak pomysłu na samą fabułę. Przefilozofowany język powieści z mnóstwem powtórzeń i retrospekcji. Mało ciekawy koniec. 
Jesteśmy z autorką jeden do jednego. Pierwsza powieść byłą rewelacyjna i wylądowała u mnie na półce do przeczytania ponowie , kiedy kolejna trafiła na stosik do oddania do biblioteki, może się komuś spodoba. No cóż trzeba rozważyć ten remis i zrobić dogrywkę, więc poczekam na kolejną powieść .