środa, 21 września 2016

"Mężczyzna w białych butach" Michał Larek, Waldemar Ciszak

Tytuł : „Mężczyzna w białych butach”
Autor : Michał Larek, Waldemar Ciszak
Wydawnictwo : Czwarta Strona
Rok wydania : 2016
Liczba stron : 328







Odgrzewany kotlet



Ciężko jest recenzować książkę, która nie dość że jest w połowie reportażem to do tego została napisana przez dwójkę autorów. Zawsze jeden z nich będzie tym poszkodowanym, tym który zawiódł i dlatego powieść leży i kwiczy. Tak właśnie było w tym przypadku. Już pierwsze akapity zabiły tą książkę a kolejne były mniej lub bardziej udaną próbą jej reanimacji.

Z pewnością większość z dorosłych czytelników pamięta sprawę pedofila-mordercy grasującego w Polsce na początku lat 90. Chodzi o Tomasza Kwaśniaka zwanego Ręcznikowym dusicielem. Jego ofiarami byli młodzi chłopcy, których zwabiał do domu podrobionymi dokumentami. Dopuścił się pięciu morderstw, i dwóch usiłowań zabójstw. Dopuszczał się również pedofilii. 22 kwietnia 1991 dzięki telefonie od dyrektorki jednej z poznańskich podstawówek mężczyzna został ujęty i osadzony w areszcie. Podczas przesłuchań przyznał się do wszystkich czynów karalnych. Osadzony w więzieniu powiesił się a sprawę umorzono. Jednak pamięć o tym przetrwała.

Ciężko jest mi określić „czym” tak naprawdę jest ta książka. Mamy do czynienia z takim miksem
form, że jednoznaczne określenie gatunku nie jest niestety możliwe. Częściowo kryminał, częściowo thriller. Doszukamy się tu również elementów reportażu a nawet wywiadu. Możemy poczytać o rzeczywistych wspomnieniach oraz zapoznać się z wycinkami z gazet. Jedno wiem na pewno : połączenie tych wszystkich form i treści stworzyło potrawę bardzo ciężkostrawną nawet dla najbardziej cierpliwych czytelników. Gdzieś wyczytałam, że ta książka musi być „żartem” ze strony autorów , żartem z czytelników. I po części się z tą opinią zgadzam. Kiedyś słyszałam żart żeby w niedzielę w restauracji nie jeść zup bo będzie to przegląd resztek z całego tygodnia. Ten przykład doskonale obrazuje tę książkę.

Jak napisałam wyżej najgorszy jest początek. Krótkie rozdziały, czasem po kilka zdań. Pomieszanie form, brak wyraźnych sylwetek bohaterów co prowadzi do tego, że czytelnik się gubi i totalny chaos, zupełny brak pomysłu na jakąkolwiek fabułę. A na dodatek toporne dialogi. Nie lubię książek gdzie przekleństwa mają dodawać pikanterii, temat jest na tyle poważny i szokujący, że obroni się bez wulgaryzmów.

Ale to był początek....a potem coś się zmieniło.

W połowie książki pomyślałam tak : chyba na scenę wkroczył drugi autor. Rozdziały zwiększyły swoją objętość do nawet kilku kartek. Dialogi nabrały życia a postacie kolorów. Już nie mamy do czynienia z suchym przedstawianiem faktów . Nareszcie dochodzi do ich analizy. Nareszcie możemy poznać bohaterów i ich emocje. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki żaba zmieniła się w królewicza , a książka ze zwykłego przeciętnego reportażu ( myślę, że nawet by nie zasłużył na wydrukowanie w Super Expressie ) stała się naprawdę dobrym czytadłem.

Kupując tę książkę czytelnik ma swoje oczekiwania . Doskonale wiedziałam jaki był finał całej tej sprawy, detale mogłam doczytać sobie w Wikipedii czy w archiwach gazet. To czego oczekiwałam to analiza , profil psychologiczny psychopaty. Liczyłam, że autorom udało się dojść do faktów nie znanych wcześniej, że czymś nas zaskoczą. Bo jeśli nie to po co odgrzewać ten jakże stary temat? Niestety nie dość, że książka nie niesie ze sobą żadnych rewelacji , a jest zwykłym opisem zdarzeń to jeszcze odniosłam wrażenie , że autorzy zmuszają nas do współczucia. W tej książce Kwaśniak nie jest psycholem i zwyrodnialcem a ofiarą. Człowiekiem z problemami. Sama złapałam się na tym, ja osoba twardo stąpająca po ziemi i nie mająca przebaczenia dla pedofilów, że mu współczuję , ba w pewnym sensie nawet go polubiłam! Skandal.

Wychowana na kryminałach Agathy Christie a potem wielka fanka skandynawskich powieści kryminalnych jestem zawiedziona. Tak wiele tu można było powiedzieć, z tak wiele punktów widzenia. Cały aspekt pracy policji , pracy dochodzeniowej, konfliktów między oddziałami- to wszystko zostało pominięte. Jeśli pedofil- morderca grasował by na szwedzkiej ziemi to byłoby to wielkie zdarzenie, wielkie poruszenie we wszystkich jednostkach, i we wszystkich gazetach. Wszyscy postawieni na nogi, burza mózgów, pościgi, przesłuchania tutaj spokój i sielanka, picie kawy i jedzenie pączków.

Jest to na pewno jedna z gorszych powieści jakie kiedykolwiek przeczytałam. Tak zwany odgrzewany kotlet. Na pewno nie dowiedziałam się nic nowego więc była to strata czasu mojego i na dodatek dwóch autorów.