wtorek, 13 września 2016

"Harda" Elżbieta Cherezińska

Tytuł : „Harda”
Autor : Elżbieta Cherezińska
Rok wydania : 2016
Wydawnictwo : Zysk i S-ka
Liczba stron : 591







Dumna z kniei




Pragnę podzielić się z wami moimi wrażeniami po moim pierwszym spotkaniu z twórczością Elżbiety Cherezińskiej. Przyznam szczerze, że do tej pory się bałam sięgnąć po jej wcześniejsze powieści. Po pierwsze niezbyt przepadam za fabularyzowanymi książkami historycznymi ( szczególnie o osobach, których istnienie może być mitem ) po drugie przerażała mnie sama objętość dzieł autorki. Tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. Skłoniła mnie do tego postać Świętosławy, o której czytałam kiedyś jeden ze skandynawskich mitów, gdzie jej postać mnie oczarowała.

Akcja rozpoczyna się w roku 966 kiedy książę Mieszko po ślubie z czeską księżniczką Dobrawą przyjmuje Chrzest. Księstwo polskie jest wtedy bardzo rozległe a dzielny władca dzięki swojej waleczności jak i dyplomacji z roku na roku powiększa jego ziemie przyłączając coraz to nowe krainy. Mieszka ma jednego syna i cztery córki i to właśnie one stają się gwarantem spokoju. Jednak to właśnie Świętosława, córka Dobrawy była największą kartą przetargową księcia. To jej zamążpójście miało przysporzyć mu mocnych sojuszników. Już jako nastolatka Świętosława się zakochała w jednym z synów północy. Czy dane będzie jej poślubić swojego wybranka, czy jej ojciec zaplanował dla niej inny mariaż?


Z początku obawiałam się ( jak w przypadku każdej książki historycznej ), że nie nadążę za ilością dat, nie strawię opisów krwawych bitew czy nie doczytam dialogów z nudnych narad wojennych. Jednak moje obawy okazały się płonne. Książka została doskonale sfabularyzowana i w większości opowiada o losach naszej „Hardej”. Oczywiście ważny jest też motyw Mieszka i jego podbojów oraz wątek jego syna Bolesława – przyszłego króla polski. Mamy tu tez ogrom wątków pobocznych, które dają nam pełny obraz ówczesnej Europy.
Chociaż na lekcjach historii nigdy nie zdarzyło mi się zasnąć, dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak dużo z nich zapomniałam. Czytając tę powieść odniosłam wrażenie jak bym cofała się w przeszłość, kiedy pojęcie „państwa” nie było jeszcze znane. Nie mamy do czynienia z Polską jaką znamy teraz, nasz ówczesny kraj był zbitkiem dzielnic, ziem czy prowincji i każda z nich miała swojego pana. Sojusze zmieniały się z dnia na dzień, krew lała się strumieniami , a dobry władca cechował się nie tylko zręcznością w walce, musiał być również dobrym strategiem i analitykiem.
Zawsze myślałam, że to właśnie synowie panujących byli najmocniejszym ogniwem dynastii bo dzięki nim mogła być zachowana ciągłość władzy. Myślałam, że kobiety-córki były raczej wypadkiem przy pracy. Jednak jak się okazuje to właśnie one bardzo często były gwarantem pokoju. Oddawane za żony swoim sojusznikom a czasem i wrogom zjednywały sobie ich poparcie. Z jednej strony jest to piękne a z drugiej pokazuje nam jak strasznie przedmiotowo je traktowano. Otaczane dworem i służbą, rozpieszczane w dzieciństwie pięknymi strojami i klejnotami , tak naprawę były niczym innym jak przedmiotem targu. Wszystko było zależne od ich panów ojców, a w szczególności to z kim pójdą do alkowy.

Właśnie przez to uprzedmiotowienie kobiet czułam się dumna, że istniały ( podobno ) takie kobiety jak nasza Harda ( czy z duńska Storrada co znaczy dumna ). Owszem nawet podlegała woli ojca, przez to złamano jej serce, jednak się nie poddała. Pojechała sama jedna, na daleką północ, z dala od rodziny i przyjaciół , do męża którego wcześniej nawet nie widziała na oczy. Jednak znalazła w sobie siłę by lud się w niej zakochał a mąż traktował jak równorzędną partnerkę. Spalenie swoich zalotników, otwarte i szczere rozmowy ze swoim mężem, odwaga i siła , która nie przystawała kobietom tamtych czasów- to cechy które mnie zachwyciły. Jednak widziałam też drugą stronę medalu. Były momenty w których nasza harda królowa zachowywała się jak mała dziewczynka. Chociażby to, że nazwała swojego syna imieniem dawnego ukochanego, czy sam fakt jak odzywała się do swoich rysi- zupełnie jak by były jej dziećmi – troszkę mnie to śmieszyło.
Jednak motywów 'zwierzęcych” jest w książce dużo więcej. Koty, wielbłądy, jastrzębie, sokoły , cały ten inwentarz na kartach książki zostaje spersonifikowany.

Powieść ta jest doskonała książką historyczną. Oh jakże ja żałuję, że nie dane mi było z takich podręczników uczyć się historii naszego kraju. Wiem wiem, zanim by ją uczniowie przeczytali to pewnie by się skończył semestr. Jednak opisy obrzędów i kultów dawnych bogów, noce sobótkowe i wielkanoc wszystko to czytało się jak legendę. Ciężko sobie teraz wyobrazić, że kiedyś nasi przodkowie modlili się do pomników starych bogów, że skandynawowie wraz ze swoimi zmarłymi władcami chowali również ich żony , które mogły cieszyć się jak najlepszym zdrowiem.
Jednak uczymy się nie tylko historii polski, poznajemy również zwyczaje szwedzkie , norweskie czy duńskie. Berserków, wikingów i barbarzyńców. Smucimy się patrząc na ubogiego króla Anglii Ethelreda i radujemy patrząc jak rośnie w siłę cesarstwo saskie ( no może nie wszyscy się radują patrząc na historię ostatniego stulecia ).

W książce były jednak pewne zgrzyty, chociażby fakt że szlochano całą noc, a z oczu nie popłynęła żadna łza- to trzeba mieć talent. Albo słowa Storrady „ te rysie nie są oswojone” , i mówi to kiedy jej słóżka prowadzi je na smyczy. Widać momentami autorce zabrakło konsekwencji.

Wiem, że spodziewamy się drugiego tomu już jesienią i jestem z tego powodu bardzo rada. Na początku książka opowiadała o losach wielu bohaterów, jednak ich wątek w pewnym momencie się urwał. Co się działo z Bolesławem, który znika gdzieś w połowie książki? Co się dzieje w Wolinie czy w Jom? Tam też zostawiliśmy ciekawych bohaterów, mam nadzieję że w następnym tomie spotkamy się z nimi znowu.

Harda” to ciekawa opowieść historyczna , którą można porównać do „Królów przeklętych” , choć napisana z nieco mniejszym rozmachem i troszkę mniej elokwentnym językiem. Z drugiej strony ciężko jej nie przyrównać do „Gry o tron”. Choć to nie pojawiają się smoki to mamy do czynienia z wieloma bogami, czarami i wróżbami. W istocie jest tutaj wszystko dla wymagającego czytelnika. A jednak czegoś mi zabrakło. Lektura mnie porwała jednak nie do końca. A najdziwniejsze jest, że nie wiem dlaczego. Może wy mi coś podpowiecie?