piątek, 14 sierpnia 2015

"Tron z czaszek. Ksiega I" Peter V. Brett

Tytul: "Tron z czaszek. Ksiega I"
Autor : Peter V. Brett
Wydawnictwo : Fabryka Slow
Rok wydania : 2015
Liczba stron : 460
Tytul oryginalu : The Scull Throne






Ludzkie demony


Oj dlugo dlugo musialam czekac na kolejna czesc mojego ulubionego cyklu o Malowanym Czlowieku. Oatatnia czesc urwala sie takim "Cliffhangerem" ze wprost umieralam z niecierpliwosci jak potoczyly sie losy Arlena i Jardira po tym jak rzucili sie w przepasc? Zastanawialam sie czy autor jest na tyle odwazny by pozbawic nas obu glownych bohaterow? Troszke jest w tym prawdy jednak to nie smierc zabrala nam obu wojownikow. W nowej czesci cyklu na pierwszy plan wychodza postaci w poprzenich czesciach marginalizowane a te, ktore udalo nam sie dobrze poznac wystepuja zaledwie w kilku akapitach. Przez pierwszych 400 stron, nie ma nic o Rojerze - moim nomen omen ulubionym bohaterze. W tym momencie pewnie czesc osob czytajacych moja recenzje, tych ktorzy nie mieli do czynienia z poprzednimi tomami zamknie strone w wyszukiwarce. I beda miec racje. Ta czesc jest stricte kontynuacja swoich poprzedniczek i nie radze czytac jej bez uprzedniego zapoznania sie z cyklem demonicznym. Sama, po ponad roku, jaki trwalo rozstanie mialam trudnosci z przypomnieniem sobie glownych bohaterow, co czasami wywolywalo frustracje , wiec jak poczuje sie  osoba , ktora nigdy nie miala okazji ich poznac? Totalnie zagubiona w fabule. Co prawda autor czesto uzywa retrospekcji, by przypomniec nam minione wydarzenia, jednak to nie wystarcza. 

Po tym jak Jardir i Arlen runeli w przepasc Krasja i podbite przez nia ziemie Cin traca przywodce. Rzucone przez Damajah Inevere kosci nie wraza jego rychlego powrotu. Rozpoczyna sie walka o wladze miedzy synami Ahmanna , jayanem i Asome. Jednak przebieglej Ineverze udaje sie umiescic na Tronie z Czaszek, Ashana, przyjaciela Jardira. Tuz przed pojedynkiem Jardir poprosil Ashana, by w przypadku jego smierci objal urzad, gdyz zdawal sobie sprawe, ze jego synowie nie sa jeszcze gotowi by sprawowac wladze. 
Tymczasem w innej czesci Krasji, Arlen wiezi Jardira w magicznie zabezpieczonej wiezy. Obiecuje przyjacielowi odzyskanie wolnosci w zamian za pomoc w uwiezieniu jednego z Ksiazat Nie, ktory zniewolony bedzie w stanie zaprowadzic ich wprost do Otchlani na spotkanie z matka demonow. Pomaga mu w tym zona Renna. Jardir, umiejacy czytac ludzka aure zgadza sie pomoc. Wyruszaja do miasta Slonce Anocha gdzie demony umyslu zaatakuja grobowiec Kajiego. To wlasnie tutaj postanawiaja wpedzic demony w zasadzke. Walczac o zycie i pokoj dla ludzkosci nie zdaja sobie sprawy ze Krasja stanela na krawdzi wojny domowej. Zbuntowani Chin podpalaja domostwa i porywaja dzieci. Czy uda im sie wrocic na czas by zaprowadzic pokoj i nie doprowadzic do kolejnej wojny w blasku dnia?


Z poczatku mialam wielkie trudnosci z przypomnieniem sobie kto jest kim. Natlok imion i towarzyszacych im tytulow wprowadzaly chaos. Dlatego wdzieczna jestem autorowi za liczne retrospekcje .Jednak wiem , ze jesli ktos dopiero zacznie swoja przygode z cyklem i przeczyta wszystkie czesci od deski do deski , powtrzenia beda go irytowac. 
Balam sie rowniez tego , ze do czytania zniecheca mnie nuzace opisy walk, gdyz jest to cos czego w literaturze fantasy nie lubie. Myslalam , ze autor popelni blad jak R.R Salvatore  w cyklu o Drizzcie Do Urdenie. Zapelni strony ksiazki opisami wymierzania kopniakow i tniec mieczem kosztem waznych i ciekawych dialogow. Jednak Brettowi w pelni udalo sie utrzymac balans pomiedzy opisami i narracja. Owszem te pierwsze sa obecne, jednak nie przytlaczaja, a wspaniale dialogi rekompensuja je po tysiackroc. 

Jak pisalam wyzej watek Jardira i Arlena w tej czesci cyklu jest nieco okrojony jednak to wlasnie on nadal stanowil dla mnie kanwe calej powiesci. Na to wlasnie czekalam. Wspaniale bylo patrzec jak mezczyzni w koncu zachowuja sie jak dorosli a nie jak mali chlopcy. Jak probuja budowac swoje wzajemne relacje, zakopuja topor wojenny, wybaczaja zdrady i okropne czyny popelnione w przeszlosci. Sa prawdziwymi ajin pal. 
Jednak oprocz paru scen rozwiazujacych Cliffhanger z poprzedniej czesci, pierwsza czesc powiesci podzielona jest pomiedzy wydarzenia rozgrywajace sie w Krasji i w Lakton. Brett wykorzystal okazje i zpaoznaje nas z postaciami drugoplanowymi, ktore maja wielki wplyw na rozgrywajace sie wydarzenia ,jak Abban czy Inevera. Jak zwykle draznila mnie postac Leeshy i jej romantyczne rozterki jednak tym razem bylam w stanie to wybaczyc. Rewelacyjny, zreszta jak zawsze, byl Rojer i jego zony. 

Druga czesc powiesci bazuje na upadku kultury ludzi polnocy, upadku idealow, wiary i idei. To bylo po prostu epickie, wypelnione tyloma zdradami i podstepami , ze nie bylam w stanie zliczyc, istna gra o tron. To wlasnie w drugiej czesci dzieja sie rzeczy istotne. Do tej pory myslalam, ze losy ludzkosci lezaly w rekach Arlena czy Jardira jednak autor przedstawil zupelnie nowy scenariusz. Niestety musze poczekac na kolejny tom by dowiedziec sie jak potocza sie losy ludzkosci, jednak swiat ktory pozostawiamy za soba po przeczytaniu ksiazki, nie jest tym za ktory walczyli bohaterowie w poprzednich czesciach. Zreszta , co bardzo mnie zasmucilo, bohaterow tych pozostalo niewielu. Jednak ich smierc nie byla tania. Kiedy gineli bylismy tuz przy nich , co w przypadku niektorych lamalo mi serce. 

Ironicznie, w przypadku tej ksiazki to ludzie ustepuja miejsca swoim okrucienstwem demonom. Niestety, nie da sie nic przyspieszyc i musze poczekac do kolejnej czesci by dowiedziec sie jak autor poprowadzi rozpoczete przez siebie nowe watki. A doczekac sie nie moge.

Komu polecam? Oczywiscie wszystkim fanom cyklu demonicznego i niestety nikomu wiecej. Jesli ktos zacznie czytac od srodka szybko sie znudzi i podda , a byloby szkoda gdyz Peter W Brett ma naprawde wspaniala wyobraznie i niezwykle lekkie pioro. Nalezy do tych autorow na ktorych dziela czeka sie z niecierpliwoscia i stoi  przed ksiegarnia w dniu premiery.

Moja ocena 9/10.