piątek, 8 maja 2015

Antonia Michaelis "Basniarz"

Tytul : Basniarz
Autor : Antonia Michaelis
Wydawnictwo : Dreams
Rok wydania : 2012
Liczba stron : 400



W oczekiwaniu na wiosne 


Ksiazka ta trafila do mnie przez przypadek, jednak ja wole nazywac to przeznaczeniem. Kupilam ja
na prosbe kolezanki mieszkajacej za granica i czekajac na kuriera postanowilam ja przeczytac. Teraz z czystym sumieniem moge stwierdzic, ze bylo to najlepiej wydane przeze mnie 30 zlotych juz od dluzszgo czasu. Zaluje, ze musze sie z ksiazka pozegnac jednak pielegnuje w sobie cicha nadzieje, ze do mnie wroci, gdyz chcialabym posiadac ja w moim ksiegozbiorze.

Na wstepnie pragne zaznaczyc, ze pomimo bajkowo brzmiacego tytulu nie jest to bajka dla dzieci. Powiesc jest przeznaczona dla doroslych, dojrzalych czytelnikow. Mlodsi z pewnoscia jej nie zrozumieja.

Anna Leeman jest uczennica w ostatniej- maturalnej klasie. Z pozoru moze sie wydawac zwykla nastolatka, marzeniem kazdego rodzica. Dobrze sie uczy, ma sprecyzowane plany na przyszlosc, nie przysparza problemow, slowem dobrze wychowana dziewczyna z tak zwanego "dobrego domu". Jednak jesli przyjrzymy sie Annie blizej to dostrzezemy, ze jest inna od rowiesnikow, jak sama to okreslila "jest zamknieta w bance mydlanej" , swiat dookola niej toczy sie wlasnym rytmem za ktorym ona nie nadaza. Otoczona najblizszym kregiem przyjaciol w glebi duszy czuje sie samotna.
Pewnego dnia , za stara kanapa w klasie, Anna znajduje lalke - zwykla szmacianke, w niebieskiej sukience z bialymi kwiatkami. Lalka nalezy do siostry kolegi z klasy Abla Tannateka, zamknietego w sobie nastolatka, nazywanego przez uczniow "polskim sprzedawca pasmanterii", poniewaz handluje narkotykami. Ta skrytosc  i dystans chlopaka intryguja Anne. Postanawia go sledzic by dowiedziec sie kim jest. Podazajac za chlopakiem na rowerze dociera do dzielnicy biedoty, gdzie tynk odpada tonami, klatki schodowe to domena sznurow a wyjscie w nocy na ulice moze skonczyc sie tragedia.
Jej wysilki zostaja dostrzezone i udaje jej sie przebic przez mury obronne Abla. Poznaje jego szecioletnia siostre Michi, ktora opiekuje sie samotnie po zaginieciu ich matki, Michelle. Nikt nie wie co sie stalo z kobieta. Rodzenstwo utrzymuje, ze wyjechala i niebawem wroci. Michi zaczyna wzbudzac zainteresowanie  opieki spolecznej, ktora zostala poinformowana przez sasiadke i nauczycielke ze szkoly. Rowniez ojciec dziewczynki, niedawno zwolniony z kryminalu zaczyna weszyc. Abel musi zrobic wszystko by nie rozdzielono go z siostra . Anna, ktora z Ablem polaczyla przyjazn postanawia mu pomoc.

Od poczatku do konca mamy przeczucie, ze historia ta nie bedzie miala happy endu. Kwestia nie jest czy zakonczenie bedzie dobre, tylko jak bardzo bedzie zle. To wrazenie poteguje nasomowicie mroczny klimat calej powiesci. Obsypane sniegiem male niemieckie miasteczko, skuta lodem rzeka, brudne klatki schodowe, ktore sa krolestwem szczurow, sklecone z desek pietrowe lozko to wszystko sklada sie na iscie dickensowski obraz, mroczny brudny. Uklada sie w obraz swiata gdzie wszystkie nadzieje zostaly zapomniane. Przez cala ksiazke mamy wrazenie o obecnosci jakiejs obcej sily, ktora pcha naszych bohaterow do przodu. I nie jest to sila dobra. Cos nas sledzi, cos nas szturcha jednym slowem wzbudza w nas lek.  Niektore framenty byly tak przerazajace ( chociaz z horrorem w doslownym tego slowa znaczeniu nie mialy nic wspolnego ) ze lzy same lecialy mi z oczu.

W duzej mierze jest to opowiesc o rodzinie. O rodzinie dysfunkcyjnej i jej wplywie na rozwoj mlodych ludzi. Z calym przekonaniem mozna powiedziec, ze w patologicznych rodzinach wychowanie dziecka na porzadnego obywatela , zdarza sie niezwyle rzadko. Zazwyczaj dzieci ida w slady rodzicow, zostaja narkomanami, pijakami, zlodziejami. Tak sie dzieje, jesli w pore rodzinie nie zostanie udzielona pomoc. W Niemczech Jugend Amt , zajmujacy sie prawami dziecka, osiaga bardzo dobre rezultaty. Pewnie nie raz uslyszelismy, ze jakiejs rodzinie zostaly odebrane prawa rodzicielskie, jesli w domu byly klotnie czy przepychanki. Niekoniecznie rodzina musiala byc patologiczna. majac to na uwadze, mozemy zrozumiec lek Abla przed urzednikami. Siostra jest dla niego calym swiatem, zdaje sobie sprawe, ze jesli trafi do rodziny zastepczej, to juz nigdy nie beda razem. Dlatego za wszelka cene stara sie ja chronic, nawet jesli musi za to slono zaplacic.
Z drugiej strony mamy rodzine Anny. Niby wszystko jest w porzadku. Ojciec lekarz, matka wykladowca na Uniwersytecie jednak czytajac o relacjach w rodzinie, mamy wrazenie obcowania z obcymi dla siebie ludzi. Rodzice to nie "mama" i "tata" tylko Lidia i Magnus. Nie ma tutaj "coreczko" jest Anna. Wiem, ze w niektorych rejonach polski rodzice i dzieci mowia do siebie po imieniu i jest to naturalne. jednak tutaj wydawalo sie to sztuczne. Cala trojka nie sprawiala wrazenia rodziny. Co z tego, ze matka siedziala po nocach czekajac na corke, jesli nie potrafila ( lub nie chciala ) przeprowadzic z nia powaznej rozmowy o jej probemach. Jedyna proba odbyla sie w samochodzie i trwala zaledwie kilka minut. Odnioslam wrazenie ze rodzice nie interesuje sie swoja corka, sami zyja we wlasnych bankach mydlanych. Uderzyla mnie w oczy rozbieznosc pomiedzy czuloscia i dozgonna miloscia brata i siostry z patologicznej rodziny, a zimnym wyrachowaniem ludzi z dobrego domu. Wlasnie na tych roznicach i kontrastach zbudowana jest cala powiesc. Poniekad uczy nas tolerancji.

Pieknym zabiegiem bylo wplecenie w powiesc basni o lodowej ksiazniczce. odebralam to jaka probe interpretacji rzeczywistosci , w formie mozliwej do zrozumienia przez szecioletnie dziecko. Sama czytajac fragmenty basni czulam sie jak mala dziewczynka. Bylo tutaj wszysto cala magia zawarta we wszystkich basniach swiata. Nie byla to tylko opowiesc dla malej siostrzyczki Abla bylo to swoistego rodzaju przelozenie swiata rzeczywistego na swiat w ktorym dobro i zlo dzieli od siebie tylko subtelna roznica. Jednak moral wysnuty z opowiesci okazywal sie wieksza przestroga niz jakiekolwiek nakazy. Za pomoca opowiesci moglismy opuscic mury odrapanej, smierdzacej moczem kamienicy i zeglowac statkiem po oceanie, zwiedzac wyspy pelne tych dobrych i zlych charakterow. Juz nie bylo Abla, Anny i Michi tylko ich basniowe odpowiedniki. Dla dziecka ktore cierpi i teskni za matka, ktore czesto nie ma co zjesc i samotnie spedza noce te opowiesci byly jak ucieczka od smutnej rzeczywistosi.

Ksiazka wzruszyla mnie do glebi. Uwielbiam powiesci, ktore poruszaja moje serce i sprawiaja, ze mam mokre policzki. Tragiczna przeszlosc Abla, smutne dziecinstwo Michi, izolacja Anny to wszystko zlozylo sie na wspaniala powiesc. Powiesc niezwykle mroczna, przepelniona bezgranicznym smutkiem, ktora na koniec, pomimo braku happy endu daje nam nadzieje, ze kiedys zima sie skonczy i przyjedzie wiosna. Czy to sie zdarzy 13 marca?

I te piekne piosenki Leonarda Cohena towarzyszace nam przez cala lekture. Po prostu bajka. Za to wszystko Antonia Michaelis dostaje ode mnie 10 punktow i czekam na kolejna rownie wspaniala powiesc.