niedziela, 21 września 2014

Recenzja książki "Strach ma wiele twarzy" Graham Masterton





Wiadomo każdy z nas lubi powieści- im dłuższa tym lepsza. Po części dzieje się tak z dwóch powodów – kopnijcie mnie jeśli się mylę. Pierwszy jest taki : płacimy za książkę to chcemy ją czytać jak najdłużej. Drugi : przywiązujemy się do bohaterów i ciężko nam się z nimi rozstać.
Po ten zbiór opowiadań sięgnęłam z szacunku do autora, którego bardzo cenię za dawkę strachu, której mi dostarczył jako małej dziewczynce, która się jeszcze mieściła pod poduszką. I tym razem mistrz grozy mnie nie zawiódł. Nie mamy tutaj co prawda krwawych obrzędów, latających w powietrzu narządów ani wyskakujących z zaułków morderców, jednak z kart tej książki przemawia irracjonalny strach, który jest w każdy z nas. Jak to ktoś powiedział – jeśli ktoś nie odczuwa strachu to prawdopodobnie jest psychopatą. Zresztą sam Masterton powiedział kiedyś, że jeśli chcemy się pobać powinniśmy przejrzeć się w lustrze, gdyż w każdym z nas czai się coś diabolicznego.
Mimo krótkiej formy opowiadań książka jest naprawdę rewelacyjna. Trudno jest recenzować zbiór opowiadań dlatego pokrótce opiszę moim zdaniem najlepsze z nich.
„Żarłoczny księżyc „ – któż z nas nie kupuje płatków śniadaniowych? A co byście zrobili jak by na waszym opakowaniu księżyc pochłaniał małe dziecko? Pewni e nic – przecież to tylko płatki – jednak znalazł się ktoś kto postanowił się dowiedzieć „co autor miał na myśli”
„Żal” drogie Panie studiujący „Edukację kopciuszka” – Graham Masterton również zna się na erotyce. W opowiadaniu tym gnębiony wyrzutami sumienia mężczyzna po tym co zrobił w przeszłości młodej dziewczynie stara się o wszystkim zapomnieć. Jednak każda kolejna jego miłość niesie cząstkę przeszłości i wszystko to układa się w pełne grozy puzzle.
„Wnikający duch” . Dla tych co lubią „Manitou” będzie to nie lada gratka. Misquamacus powraca by kolejny raz znęcać się nad bogu ducha winną ofiarą. Mniam mniam
„Mężczyźni z Maes”. Niekoniecznie musimy sięgać po romanse , żeby mieć okazję się wzruszyć. To opowiadanie to wyciskacz łez- tylko mistrz gatunku może doprowadzić do tego, że wyciągniecie chusteczki czytając horror. Opowiadanie o ludziach, którzy po latach dostają szansę na pożegnanie się ze swoimi zmarłymi.


W zbiorze „Strach ma wiele twarzy”  jest jeszcze kilka opowiadań jedne lepsze , drugie gorsze , jednak łączy je wspólny mianownik – Graham Masterton czyli klasa sama w sobie. Więc nie oszczędzajcie na tym zbiorze , ponieważ to właśnie krótkie formy pozwalają dostrzec prawdziwy kunszt pisarski – nie jest łatwo napisać coś w kilku słowach i tak poruszyć czytelnika, że nie zapomni tego przez długie lata.