poniedziałek, 15 września 2014

"Imperium" atakuje

recenzja książki Grahama Mastertona 
"Imperium"
wydawnictwo Albatros

Grahama Mastertona znam przede wszystkim jako znakomitego pisarza horrorów.  „ Imperium „ dowiodło, że autor nie tylko potrafi nas straszyć. Ta „monumentalnych” jak na Mastertona rozmiarów powieść dowodzi, że czuje się dobrze zarówno jako pisarz powieści grozy jak i autor utworów obyczajowo-historycznych.
Lucy Darling, córka kupca, jak każda nastolatka marzy o tym by zdobyć fortunę i wyrwać się z zapyziałej dziury jakim jest Oak City w Kansas , USA. W XIX wieku , zawód sklepikarza raczej fortuny nie przynosił .( Lotto też jeszcze nie istniało ). Kiedy 17-latka już miała pogodzić się z losem o zostaniu żoną rzemieślnika lub rolnika nieoczekiwanie trafia jej się milionowy spadek. Ze zwykłej dziewczyny staje się milionerką i od tej chwili , przynajmniej jak dla mnie , zaczyna się prawdziwy horror ( jak na mistrza grozy przystało J
Masterton w swojej książce opisuje zaledwie parę lat z życia dziewczyny lecz wierzcie mi, dla niektórych starczyłoby tego na biografię. Wyrwana ze swojego środowiska szybko musi się przystosować do nowych realiów. Podejmować decyzje, gdzie czasami mniejsze zło jest najlepszym z wyborów.
Razem z Lucy podróżujemy przez zasypany śniegiem Nowy Jork, tonące w słońcu Indie, by znaleźć się w deszczowej, mglistej Wielkiej Brytanii. Razem z Lucy przeżywamy jej wzloty i upadki, miłości i rozczarowania. Brzmi pięknie?
Nie do końca. Dziewczyna musi walczyć o swoje marzenia kiedy dowiaduje się o rodzinnym sekrecie, którego ujawnienie zniszczyłoby wszystko. Ta młoda kobieta nie w pełni potrafi cieszyć się życiem, i korzystać z otrzymanych pieniędzy i pozycji gdyż za każdym rogiem czai się przeszłość , która nie może ujrzeć światła dziennego. Główna bohaterka żyje w ciągłym strachy, który ma wielki wpływ na jej życiowe wybory.
Czytając książkę miałam wrażenie , że autor teleportował mnie do końcówki XIX wieku. Miejsca, ludzie, zwyczaje wszystko zostało odmalowane tak realistycznie, prawie filmowo. Zaskoczyła mnie mnogość szczegółów, opisy miejsc oraz strojów, co w przypadku pisarza, którego ( nie oszukujmy się ) książki były raczej ascetyczne, jest nietypowe. Jednak ani przez chwilę nie odczuwałam nudy.
W jednym ze swoich wywiadów, przeprowadzonych podczas pobytu pisarza w Polsce ( często odwiedzał ten kraj, gdyż jego zmarła żona miała polskie korzenie ) na pytanie dlaczego ludzie mają sięgnąć po jego książki powiedział : by poznać złożoność charakterów bohaterów. Tutaj bohaterowie zostali narysowani tak realistycznie, że po kilkunastu stronach książki mamy wrażenie, że znamy Lucy osobiści. Co oczywiście nie znaczy, że jest przewidywalne- jest po prostu ludzka – i o to chodzi w genialnej prozie. Bohaterów poznajemy dogłębnie, nie po łebkach. Poznajemy ich lęki, marzenia. Dowiadujemy się co kieruje ich wyborami, co ich boli. Główna bohaterka to osoba wyrazista, potrafiąca walczyć o swoje marzenia, pełna pasji i siły, która determinuje jej działania.
W „Imperium” mamy wszystko to co tygryski lubią najbardziej . Jest tu miłość, pożądanie, zdrada, polityka. I wszystko to podane z rozmachem i w wielkim stylu. Jest i nutka grozy i tajemnicy tak charakterystyczna dla Mastertona. Pięknie napisana powieść, zawierająca uniwersalne prawdy, pozwoli nam się przenieść w czasie z szarej rzeczywistości do kolorowych salonów XIX- wiecznego świata.

Książce wystawiam notę 4,5 / 5 punktów. Pół punktu odjęłam za ciut przydługi wstęp , który mniej wytrwałych czytelników może skłonić do odłożenia książki na półkę a tego bardzo bym nie chciała ponieważ naprawdę warto ją przeczytać.

Dla wydawnictwa brawa za okładkę , jest rewelacyjna ;)